Podczas pierwszego podejścia do egzaminu na prawo jazdy, przeżyłem prawdziwy szok. Czekam w kolejce "do oblania" (dosłownie) i przyglądam się młodemu chłopakowi, który wsiadł do auta, by zaliczyć plac manewrowy. Łuk zrobił szybko i bardzo sprawnie. Zdziwiłem się, gdy egzaminator wymagał powtórzenia tego manewru - co też uczynił. Pan z teczką w ręce, z pyszałkowatym uśmiechem na twarzy, podszedł do auta, powiedział dwa słowa, otworzył drzwi i wyraźnym gestem wygonił ucznia z samochodu. Wszyscy byli zaskoczeni. Co się okazało. Egzaminator oblał chłopaka, ponieważ wykonywał on łuk na światłach drogowych (długich)!
Miałem podobną sytuację. Oblałem, ponieważ w bardzo słoneczny dzień zapomniałem włączyć tych świateł... Po przejechaniu stu metrów, egzaminator zatrzymał samochód i mi podziękował. Wiem, że oba przypadki łamały zasady ruchu drogowego, ale musicie przyznać, że wystarczyłaby reakcja typu "a światła?". Ale po co, lepiej oblać gnojka, przynajmniej szybciej wróci się do domu, gdzie czeka smaczny i ciepły obiadek 
Dodał: mejczak
Data: 2008-03-24
Komentarze (7)
Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się najpierw zalogować.
rad3ks, 28-go marca 2008, godz. 07:42 |
nie sadze zeby to było słuszne oblanie Plv ... To juz predzej za nie uzywanie kierunkowskazów ... bo światła za dnia nie ochronia cie szczegolnie przed kolizja, a noca zauwazysz przeciez ze nie ma swiatel. Poza tym sa patenty na to zeby swiatla sie wlaczaly po zalaczeniu silnika (dla zapominalskich - to sie nazywa swiatla norweskie)... szkoda ze nikt tego nie bierze pod uwage ... jest duzo "pierdół" za ktore nie zdajemy prawa jazdy ... zawracanie i zahaczenie o kraweznik i wiele innych. co dziwne jezeli na miescie zgasnie nam samochod (nawet pare razy) to mamy szanse zdac jeszcze... ale na luku za drugi razem nie zdajemy, co jest dziwne bo wtedy dopiero "przypasowywujemy" sie do auta, przejezdzamy nim pierwsze metry... wtedy tez jest najwiekszy stres (bo to najlatwiejszy manewr) Moim zdaniem... WSZYSTKO co panstwowe jest zle  |
kubik, 27-go marca 2008, godz. 23:56 |
30 godz kruszynko to baaardzo malo, nawyki rodza sie dopiero z czasem kiedy ma sie prawko i jezdzi samemu . Ja tego nie moge jeszcze do konca stwierdzic ale napewno tak jest. |
kruszynka, 27-go marca 2008, godz. 20:19 |
niby tak...
ale po wyjeżdżeniu 30 godzin, czasem i więcej włączenie świateł powinien stać się nawykiem.... |
mejczak, 26-go marca 2008, godz. 21:19 |
egzamin sprawdza, czy człowiek potrafi jeździć autem, niewłączenie świateł jest wynikiem stresu - egzaminator powinien o tym przypomnieć i kontynuować egzamin - to tak jakby wstawiało się "pałę" jąkającemu uczniowi  |
kruszynka, 26-go marca 2008, godz. 17:40 |
| dwóch moich znajomych w ostatnim czasie oblało, bo zapomniało włączyć światła. Co najlepsze to kumpela, jechała tak z 20 minut, była już po zawracaniu i parkowaniu a tu nagle kazał jej się zatrzymać i wysiąść, wtedy zapytał się " A o czym Pani zapomniała?" no i było po sprawie :/ |
Plv, 25-go marca 2008, godz. 18:34 |
IMO bardzo słuszne oblanie sam jestem egzaminowanym [tak, nadal jestem;p] i twierdzę, że oblewanie za światła ma sens. Potem kierowca zapomni włączyć świateł już jadąc własnym autem i dostanie za to mandat. |
mery61, 24-go marca 2008, godz. 12:48 |
| uważam, ze egzaminatorzy powinni mieć również stworzony jakiś kodeks egzaminatora KTóRY ZNANY BYłBY WSZYSTKIM EGZAMINOWANYM, DO EGZEKWOWANIA i określone powinny być jakieś oceny za kazdy manewr, pozniej zsumowanie ich, a nastepnie ocena ta przekazana w następnym poprawkowym egzaminie, takie świadectwo jak na półrocze. |
wszystkich komentarzy: 7