Czy można być własnym dziadkiem? Można!
Możecie pomyśleć, że postawione pytanie jest idiotyczne, ale po przeczytaniu poniższego pisma poborowego do Prezydenta RP, zmienicie zdanie.
Wielce szanowny Panie Prezydencie,
Uprzejmie proszę o zwolnienie mnie z zaszczytnego obowiązku pełnienia służby wojskowej ze względu na trudną sytuację rodzinną, w jakiej się znalazłem. A mianowicie:
Mam 24 lata i ożeniłem się z wdową w wieku lat 44. Moja żona ma córkę w wieku lat 25. Tak się złożyło, że mój ojciec ożenił się z córką mojej żony. Tym samym, mój ojciec stał się moim zięciem, gdyż poślubił moją córkę. W związku z tym jest ona jednocześnie moją córką i macochą.
Mojej żonie i mnie urodził się w styczniu syn. To dziecko jest bratem żony mojego ojca, czyli jego szwagrem. Jednocześnie, będąc bratem mojej macochy, jest moim wujkiem. Czyli mój syn jest moim wujkiem.
Żona mojego ojca, czyli moja córka, powiła na Wielkanoc chłopczyka, który jest jednocześnie moim bratem, gdyż jest synem mojego ojca, i wnukiem, ponieważ jest synem córki mojej żony.
Jestem więc bratem mojego wnuka, a będąc mężem teściowej ojca tego dziecka, pełnię jakby funkcję ojca mojego ojca, pozostając bratem jego syna. Jestem wobec tego własnym dziadkiem.
Dlatego też proszę uprzejmie Pana Prezydenta o zwolnienie mnie ze służby wojskowej, gdyż, o ile mi wiadomo, prawo nie zezwala powoływać do wojska jednocześnie dziadka, ojca i syna z jednej rodziny.
Wierząc w zrozumienie mojej sytuacji przez Pana Prezydenta pozostaję z poważaniem.
XYZ
"Piraci z karaibów" - jedna ze scen to fikcja
W filmie "Klątwa Czarnej Perły" kapitan Jack Sparrow i Will Turner wymykają się Królewskiej Marynarce w łodzi odwróconej do góry dnem. Przemieszczając się pod powierzchnią wody, oddychają powietrzem uwięzionym pod łodzią. Tak było na filmie, ale czy w rzeczywistości jest to możliwe? Wygląda bardzo prawdopodobnie.
Tę scenę z filmu postanowili sprawdzić "Pogromcy Mitów" z programu na Discovery. W pierwszym eksperymencie usiłowali zanurzyć się w basenie, trzymając nad głowami odwróconą do góry dnem łódź. Próba nie powiodła się, gdyż siła wyporu była tak duża, że nie udało się ściągnąć łodzi na dno basenu. Za drugim razem "Pogromcy Mitów" założyli więc na siebie ciężki piracki ekwipunek, ale i tym razem wynik był podobny.
Pogromcy Mitów obliczyli, że siła niezbędna do tego, aby utrzymać łódź z bańką powietrza pod wodą wynosi co najmniej tonę, więc metoda przemieszczania się pod wodą za pomocą takiej zaimprowizowanej łodzi podwodnej jest praktycznie bezużyteczna, jeśli nie całkiem niemożliwa. Aby wyjaśnić, jak nakręcono scenę w filmie, "Pogromcy Mitów" pokazali, że można to zrobić przy użyciu efektów specjalnych i sprytnego montażu.
Niestety efektowna scena ucieczki w tym wypadku to zwykła filmowa fikcja.
Czarna opaska pirata
Myśląc o piracie, mamy przed oczyma zmęczonego życiem człowieka z długim zarostem, drewnianą nogą, papugą na ramieniu i czarną opaską na oku. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad zastosowaniem tego ostatniego wyposażenia i doszliście do wniosku, że opaska ma ukrywać brak straconego oka podczas walki, to jesteście w błędzie!

Piraci, mimo że nie mieli takiej wiedzy o fizjonomii człowieka jak my, intuicyjnie zdawali sobie sprawę z mechanizmu adaptacji wzroku do warunków oświetlenia. Przechodząc z jasnego do ciemnego pomieszczenia potrzebujemy kilkunastu sekund, żeby przyzwyczaić się do ciemności. Dla pirata te kilkanaście sekund to zdecydowanie za długo i nie mógł sobie na nie pozwolić - w tym czasie mógłby stracić życie. Dlatego wynaleźli na własne potrzeby opaskę.
Jedno oko było zasłonięte, drugie odkryte. W chwili, gdy pirat przechodził z jasnego pomieszczenia do ciemnego, szybko zamieniał opaskę i tym sposobem dotychczas zasłonięte oko było już przystosowane do ciemności i nasz bohater mógł natychmiast np. stanąć do walki.
Historia biustonosza sięga starożytności
Pierwsze biustonosze powstały w starożytnej Grecji. Z uwagi na odczuwaną przez kobiety bolesność piersi podczas uprawiania sportu[1], w greckich państwach-miastach, w których kobietom wolno było uprawiać sport, np. w Sparcie, opracowano podtrzymujące piersi opaski zwane "apodesmos" lub "mastodeton".
Ale za rok jego powstania podaje się 1886. Angielscy twórcy nazwali go wtedy "polepszającym biustem". Nie był on jednak wygodny, ponieważ zbudowano go z drutu i naciągniętego na niego jedwabiu. Nie cieszył również męskich oczu, gdyż wyglądem przypominał dwa sitka do herbaty. Kolejne lata były czasem eksperymentów bieliźniarskich. Zmieniały się style i fasony. W latach 30. wynaleziono nylon i włókna elastyczne. Było to ogromne odkrycie w tej branży. Wtedy też zaprojektowano biustonosz, który był dla kobiet znacznie wygodniejszy od poprzednich modeli. Zaczęła również panować tendencja do noszenia coraz śmielszych staników. W latach 50. pojawiła się bardotka, czyli mocno wycięty i usztywniony fiszbinami staniczek. Nazwę zawdzięcza on nazwisku sławnej francuskiej aktorki - Brigitte Bardot, która pojawiła się na ekranie w biustonoszu robiąc tym furorę zwłaszcza wśród mężczyzn. Stał się on wówczas marzeniem wielu kobiet. Chciały wyglądać tak seksownie jak Bardot. Dziś sklepy z bielizną oferują szeroką gamę produktów i każda kobieta może znaleźć coś dla siebie. Poczynając od skromnych, miękkich i sportowych, kończąc na tak seksownych, że z pewnością poruszą nie jedna wyobraźnię.
Czy można żyć bez mózgu?
Czy można żyć bez mózgu? Sądzisz, że to głupie pytanie? Jesteś w błędzie! Okazuje się, że tak!
Wiadomo to dzięki pewnemu Francuzowi, któremu przeprowadzono szereg badań (z powodu bólu nogi). Jedno z nich wykazało, że jego czaszka prawie w całości wypełniona jest płynem mózgowo-rdzeniowym, który widocznie nie pozwolił na poprawne ukształtowanie się mózgu. "Szczęśliwcowi" została jedynie cienka warstwa komórek mózgowych. Lekarze byli w szoku. Stwierdzili, że czterdziestokilkuletni Francuz powinien już dawno nie żyć. Mimo "pustej głowy" założył rodzinę, znalazł urzędniczą pracę i korzysta z życia.
Ten to ma łeb... 
Czym jest miłość? Miłość to chemia!
Miłość - uczucie, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu) połączone z silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia, a także relacja między osobami oparta na uczuciu miłości.
źródło: Wikipedia
Miłość to naprawdę chemia! Cała akcja zakochiwania odbywa się w części międzymózgowia. Nasz mózg zbiera informacje o drugiej osobie (wzrost, kolor oczy bądź włosów, styl ubioru, głos itd.). Następnie analizuje, czy zebrane cechy są dobre czy złe. Jeśli dostrzega więcej pozytywów od negatywów, zaczyna produkować fenyloetyloaminę, rośnie liczba uderzeń serca, a oddech staje się szybszy. Dzięki dopaminie i norephetaminie ogarnia nas euforia i dobry humor. Czujemy się silni i zdolni do działania. To kolejny dowód na to, że nauka może opisać wszystko 
Czy facet może byc w ciąży?
Ależ owszem! Potwierdzonym przykładem jest niejaki Thomas Beatie. Urodził się jako kobieta. Dzięki terapii hormonalnej i pomocy chirurga transseksualista pozbył sie kobiecych piersi, zmienił wygląd. Stał się mężczyzną, ale zachował żeńskie narządy. Związał się z kobietą, są małżeństwem. Do pełni szczęścia brakowało im tylko dziecka. Niestety, żona Thomasa Beatie`a nie mogła zajść w ciążę. Po wielu trudach i przeciwnościach para otrzymała wreszcie spermę od anonimowego dawcy. Thomas Beatie urodzi dziewczynkę, która będzie biologicznym dzieckiem jego żony Nancy. Tym sposobem Thomas wpisał się w historię świata jako pierwszy mężczyzna, który urodzi dziecko.
Życie na emigracji (temat dyskusyjny)
Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia (jedni wcześniej, inny później) chce się usamodzielnić. Może nie całkowicie, może tylko finansowo, ale jednak. Wiadomo, że po ukończeniu szkoły średniej trudno zdobyć pracę, która pozwalałaby "pożyć za swoje" i jeszcze oszczędzić na przyszłość. Bądźmy szczerzy - jest to nierealne.
Tysiące młodych osób, i nie tylko młodych, dochodzi do wniosku "walę tą Polskę, wyjeżdżam". I faktycznie, lecą. Do Szkocji, Norwegii, Anglii - gdzie tylko mają możliwość. Wszędzie się słyszy, że jest tam pełno pracy, życie jest zupełnie inne niż TU. Ja też te głosy słyszałem, miałem możliwość i oto jestem. 1600 km od domu... Myślicie, że te wszystkie stereoTYPY są prawdziwe? Już Wam mówię...
Przyjechałem do Anglii z początkiem sierpnia ubiegłego roku z 300 funtami w ręce (pracowałem na to 2 miesiące w Polsce). Te 300 funtów wystarczyłoby mi tu na jakieś dwa tygodnie życia. Na szczęście tydzień później znalazłem pracę na budowie. Nie narzekałem. Przynieś, podaj, pozamiataj - to były moje zadania. Angielska młodzież się w takie rzeczy nie bawi, dlatego mogę ośmielić się o stwierdzenie, że pracy na budowie jest dużo - to prawda. Aktualnie pracuję na magazynie na nocną zmianę. Prócz tego, że nic nie mam z dnia, bo budzę się około 15, może 16, nie jest źle. Jako człowiek, który przyjechał tu z nastawieniem "zarób jak najwięcej i uciekaj" nie chodzę na żadne imprezy, by nie przewalać kasy, która zarobię w ciągu tygodnia. Ciekawy tryb życia prawda? Około 20% mojej tygodniowej wypłaty idzie na czynsz (mam wyjątkowo tani pokój). Jedzenie (w zależności od potrzeb) to jakieś 30% tygodniówki. Reszta idzie na konto. Gdyby naszła mnie ochota na wycieczkę do Londynu, na ciuchy lub inne zachcianki to wiele bym nie zaoszczędził. Gdyby ktoś mi powiedział, że chce zaoszczędzić 10 000 funtów, wybuchnąłbym śmiechem, ale jest to możliwe.
Jakie są reakcje Anglików na emigrantów? Tak jak mówiłem, nie chodzę na imprezy, dlatego niewiele mogę powiedzieć. Na początku byłem bardzo mile zaskoczony. Każdy starał się mówić powoli i wyraźnie, tak byś się domyślił o co chodzi (tak, "domyślił"!). Nie każdy jednak jest tak miły. Na budowie pracowałem tylko z Anglikami i mogę powiedzieć, że jesteśmy dla nich tylko Polaczkami. Np. jeden Anglik zapytał się mnie, czym tu przyjechałem. Jak powiedziałem, że przyleciałem samolotem, to powiedział: "to wy tam macie samoloty?!". Na magazynie, gdzie pracuję, większość pracowników to Polacy, więc żądnych ciekawych odniesień do aktualnej pracy nie znajdę.
Moje życie tutaj nie wygląda ciekawie. Z domu do pracy, z pracy do łóżka, z łóżka przed komputer. Życie w pokoju i tęsknota za wszystkim i każdym nie jest dla mnie, dlatego już liczę dni do powrotu. Mimo tej ogarniającej nudy i rutyny, która mnie łapie (i nie tylko mnie) na każdym kroku, nie żałuję, że tu wylądowałem. W Polsce bym tego nie zarobił. Nie tak szybko. Dlatego: wyjazd za granicę? Czemu nie? Jak dla mnie, to tylko na krótką metę, ale są ludzie, którzy chcą zostać tu dłużej. Jeśli potrafią, to czemu nie. Kto był na emigracji i przeczyta ten artykuł, może się ze mną nie zgadzać. Ja jednak tak na to patrzę.
