PRL i wódka - upijanie narodu
Czy w Polsce "za komuny" alkoholizm był dużym problemem społecznym? Ze sporządzonych danych wynika, że tak. W roku 1938 statystyczny mieszkaniec II RP wypił 1,5 litra alkoholu (w przeliczeniu na czysty spirytus). Za "czerwonej epoki" liczba ta ciągle rosła. Nie można się zresztą dziwić, ponieważ w dobie PRL-owskich braków w zaopatrzeniu, alkohol stanowił chlubny wyjątek. Zyski czerpane z państwowego monopolu spirytusowego były w czasach PRL jedną z ważniejszych pozycji budżetowych. W 1970r. ok. 11,5%, w 1975r. ok. 12,5%. W 1980r. przekroczyły 14%, co było skutkiem z jednej strony rekordowych zakupów trunków monopolowych, z drugiej załamaniem gospodarki i spadku innych dochodów. W roku 1956 na każdego Polaka przypadało 3,2 litra czystego alkoholu. W 1965 r. "statystyczny" Polak wypił 4,1 litra, w 1970r. już 5,1 litra. Był to jednak dopiero początek prawdziwej fali powszechnego pijaństwa, które rozpętało się w latach 70. Pod koniec dekady wypijano rocznie blisko 300 mln litrów alkoholu, co w przeliczeniu na głowę mieszkańca, dawało ok. 8,6 litra!
Co kazano robić dzieciakom na plastyce?
Po II wojnie światowej ZSRR został okrzyknięty największym przyjacielem Polski. Przecież to sąsiedzi ze wchodu wyzwolili nasz naród spod okupacji niemieckiej. Władza ludowa postanowiła dziękować za ten czyn przez kolejne lata, wpajając dzieciakom, że rozwój w Polsce jest zasługą właśnie ich. Jak to robili? Wysyłano nauczycielom wiadomości, informujące w jaki sposób mają przeprowadzać lekcje w szkołach!
Znalazły się nawet instruktaże dotyczące takiego przedmiotu jak plastyka. Uczniowie poprzez malowanie traktorów, kominów, ludzi pracujących, żniw, fabryk, hut, kombajnów i wielu innych rzeczy miały uzmysławiać sobie, że właśnie dzięki ZSRR w Polsce następuje tak ważny postęp. Miały umacniać przekonanie, że państwo stalinowskie dba o nas, chroniąc Polskę przed wstrętem wyciekającym z imperialistycznych państw. Ale zrobili im wodę z mózgu...
Budownictwo w późnym komunizmie
Większość z Nas mieszka w blokach. Budynkach budowanych z wielkiej płyty, z gipsowymi ścianami, przez które słychać wszystkie rozmowy sąsiadów i nie tylko rozmowy 
Pewnego razu postanowiliśmy sami sobie ocieplić nieco mieszkanie, a konkretnie ścianę przy balkonie. Zaczęliśmy z tatą zrywać super szczelne i "zdrowe" azbestowe płyty.
Byliśmy już odpowiednio przygotowani na odrywanie waty szklanej, ale nie trzeba było - pomiędzy cienką warstwą betonu (ściana) a azbestem zastosowano w celu ocieplenia gazet
. Przy okazji remontu mogłam się dowiedzieć z Gońca, co tez działo się w latach 80-tych.
Prawie jak w Seksmisji, gdy bohaterowie znaleźli starego kalosza, a w nim gazetę i butelkę wódki (nasi tu byli).
Mama znów opowiadała mi, jak ktoś kiedyś równał sufit. Trochę skuł, pociągnął za szmatę, która wystawała i zsypał mu się sufit na głowę - jakiś dowcipny robotnik zamurował kufajkę.
A Wy wiecie, jak zbudowane są Wasze mieszkania? 
