Ratownicy miasta Gdańsk
Ratownik - osoba, której zadaniem jest czuwanie nad bezpieczeństwem ludzkiego życia i zdrowia oraz udzielanie pomocy w sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu.
Wikipedowska regułka nie zawsze sprawdza się w praktyce, a już na pewno nie w przypadku gdańskiej plaży "Strogi". Tamtejsi ratownicy urozmaicają sobie swój czas pracy o dodatkowe rozrywki. Zamiast bez przerwy czuwać nad bezpieczeństwem plażowiczów, wygłupiają się, chodzą na zakupy, opalają się (do tego celu wypływają czasem łodzią...), zdarzyło się nawet, że jeden z ratowników wszedł na wieżę i zaczął śpiewać piosenki - używając przy tym niecenzuralnych słów.
Pytanie brzmi: kto weźmie odpowiedzialność za ew. tragedię?
Czy policja jest nietykalna?
Jakiś czas temu w Chudowie (miejscowości położonej niedaleko Zabrza) miał miejsce masakryczny wypadek samochodowy. Rodzince (ojciec, matka, dwoje małych dzieci) jadącej tzw. "cinkusiem" wparował z tyłu samochodu policyjny radiowóz z drogi podporządkowanej. Kierujący nie miał szans na reakcję, ponieważ policja wyjechała drogi zasłoniętej przez rząd domów. Skutek? Dwoje dzieci nie żyje, matka prawie się wykrwawiła... Jedynie ojciec nie odniósł większych ran, ponieważ siła uderzenia skupiła się na drugiej części samochodu. Policjantom nic się nie stało. W raporcie stwierdzono, że radiowóz jechał "na sygnale", więc policjanci nie mogli zostać ukarani za ten czyn. Szkoda tylko, że mieszkańcy Chudowa nie potwierdzili tych rewelacji. Nikt nie słyszał dźwięku syreny. Kto kłamie? Mieszkańcy czy policja?
Totalna bierność policji...
Mój kolega mieszka w Katowicach, konkretnie na Ligocie. Jest to dosyć niebezpieczna okolica. Był świadkiem zdarzenia, w którym to 10 "metali" zaczęło "butować" młodego "skejcika"... Stał nieruchomo przerażony i bał się cokolwiek zrobić... Nagle zauważył przejeżdżający radiowóz policji. Pomyślał - uratują chłopaka. Tak się jednak nie stało. Policjanci zwolnili, przerazili się ilością napastników i... odjechali zostawiając chłopaka na pastwę losu... Bandyci w końcu zostawili ofiarę. Gdy mój kolega podszedł, by mu pomóc, zobaczył prawie trupa, który całą głowę miał zakrwawioną, był ledwo przytomny. Mógł stracić życie. Dlaczego? Przez bierność odpowiednich służb... Skandal 
