Totalna bierność policji...
Mój kolega mieszka w Katowicach, konkretnie na Ligocie. Jest to dosyć niebezpieczna okolica. Był świadkiem zdarzenia, w którym to 10 "metali" zaczęło "butować" młodego "skejcika"... Stał nieruchomo przerażony i bał się cokolwiek zrobić... Nagle zauważył przejeżdżający radiowóz policji. Pomyślał - uratują chłopaka. Tak się jednak nie stało. Policjanci zwolnili, przerazili się ilością napastników i... odjechali zostawiając chłopaka na pastwę losu... Bandyci w końcu zostawili ofiarę. Gdy mój kolega podszedł, by mu pomóc, zobaczył prawie trupa, który całą głowę miał zakrwawioną, był ledwo przytomny. Mógł stracić życie. Dlaczego? Przez bierność odpowiednich służb... Skandal 
