Wielki kryzys w 1929 roku (temat dyskusyjny)
Wiesz dlaczego dochodziło do wielkich załamań gospodarczych w USA na początku XX wieku?
Piłsudski nie zmarł w 1935 roku! (temat dyskusyjny)
Z opublikowanych we wtorek sensacyjnych efektów długoletnich badań przeprowadzonych przez grupę naukowców z Uniwersytetów Jagiellońskiego i Warszawskiego wynika, że Marszałek Polski i Generalny Inspektor Sił Zbrojnych Józef Piłsudski nie zmarł w maju 1935 roku. Jak dowodzą naukowcy, Marszałek upozorował swoją śmierć po to, by spędzić resztę życia anonimowo i w spokoju. Zrobił to samo, co Jim Morrisson i - jak wierzy wielu - Elvis Presley - mówi prof. Mieczysław Lepecki, dr historii i wnuk adiutanta marszałka Piłsudskiego. Upozorował swoją śmierć i wawelski pogrzeb. Miał dość życia na świeczniku. Pamiętajmy, że swego czasu nawet usunięcie się do Sulejówka nie przyniosło mu wymarzonego spokoju. Marszałek Piłsudski, jak wynika z ustaleń naukowców, opuścił Polskę krótko przed "swoim" pogrzebem. Pod przybranym nazwiskiem, jako Marian Dziadkowski, z gdyńskiego portu wypłynął na Maderę, gdzie spędził kilka lat lecząc nadszarpnięte latami sprawowania faktycznej władzy zdrowie. Stamtąd udał się do Gujany Francuskiej, gdzie żył w spokoju jako monsieur Joseph du Grande-Pere aż do śmierci w 1967 roku, dożywając równo stu lat. Czym zajmował się Marszałek na dobrowolnym wygnaniu? Marszałek zagustował w polowaniu na tapiry. Wraz ze swą kreolską służbą spędzał całe dnie w dżungli na łowach - mówi dr Lepecki
źródło: Interia.pl
Czy stygmaty to prawda? (temat dyskusyjny)
Czytając artykuł o egzorcyzmach i jego komentarze, widać gołym okiem, że myślicie, iż jest to sposób na przyciągniecie wiernych do Kościoła. Ja sie z tym do końca nie zgodzę... A co ze stygmatami? To też "shit dla mas"?
Stygmaty (z greckiego stigma - `znak`) - zjawisko występowania ran na ciele mistyków, odpowiadającym ranom Jezusa ukrzyżowanego.
Według współczesnej teologii nie wszystkie stygmaty muszą mieć cudowne pochodzenie. Część z nich można wyjaśnić za pomocą psychologii, jednak i tak są one jednym z najbardziej fascynujących zjawisk religijnych. U niektórych osób doświadczonych w ten sposób pojawiają się wszystkie ślady chrystusowej męki, u innych tylko znaki po gwoździach lub koronie cierniowej. Niektórym stygmatykom płyną krwawe łzy, oblewa ich krwawy pot.
Teolodzy wyliczają 5 kryteriów niezbędnych do uznania krwawych stygmatów za autentyczne:
1. Charakteryzujące się zmianą tkanki w miejscach, w których był zraniony Chrystus (a przynajmniej jak to jest przedstawiane w tradycji chrześcijańskiej)
2. Pojawiają się nagle i spontanicznie
3. Nie ropieją, nie gniją, często emanują słodki zapach przypominający woń kwiatów
4. Stygmaty krwawią krwią tętniczą, nie goją się często przez tygodnie a nawet lata
5. Pozostają niezmienne nawet po zastosowaniu zabiegów medycznych.
Są też stygmaty ukryte, które sprawiają ogromny ból, lecz nie krwawią. Występują często wraz z wizjami doświadczania drogi krzyżowej. Choć ich wystąpienie stygmatów łączy się z wielkim cierpieniem, są one uznawane za szczególny wyraz łaski bożej, albowiem dotykają - przynajmniej oficjalnie - dotyczą wyłącznie osób głęboko religijnych, Chrześcijan. A jednak są wyjątki. Na świecie znana jest sprawa Giorgio Bongiovaniniego, który nie będąc szczególnie religijnym, 12 lat temu doznał wizji a następnie otrzymał stygmaty wraz z charakterystyczną raną na czole w kształcie krzyża. Dla badaczy był on wyjątkowym obiektem badań; nie będąc osobą zależną od kościelnej hierarchii pozwalał się filmować, fotografować i poddawać różnym testom medycznym.
Czy można w to wierzyć? Czy jest to prawdą? Czy to tylko mit?
Egzorcyzmy (temat dyskusyjny)
Do napisania tego tematu skłoniła mnie dzisiejsza lekcja religii, na której to ksiądz przedstawił nam film o egzorcyzmach na niejakiej Anneliese Michel ( zobacz film). Z przerażeniem słuchałam głosów demonów, które nagrano za zgoda opętanej dziewczyny. Szokujące było to, że szatan wygrał walkę z egzorcystami i nie opuścił w ostateczności jej ciała. Gdy czytam o przyczynach opętań wydaje mi się to śmieszne, ponieważ są to rzeczy, które niejeden z nas wykonywał chociażby w dzieciństwie dla zabawy. Na przykład wywoływanie duchów, korzystanie z wróżb i magii... A jednak nie słyszy się tak często (powiedziałabym wręcz rzadko) o kolejnych opętaniach. Czy to prawda, czy tylko ludzie szukający mocnych wrażeń i oczekujący dużego przypływu pieniędzy reżyserzy kreują w naszych oczach dręczone złymi demonami osoby? Dziwne jest także to, że żaden poważny naukowiec nie potwierdza tych rewelacji. To chyba kolejny sposób kościoła na zbliżenie człowieka do Boga. A potem słyszymy w wiadomościach, że tworzone są kolejne ośrodki dla dręczonych i opętanych przez złe duchy (oczywiście z pieniędzy `z koszyka`). Może nazwijmy to po imieniu - psychiatryk?
Papież - co on nam w ogóle daje? (temat dyskusyjny)
Watykan - powierzchnia: 0,44km², ludność: ok 500 osób. Mimo to, jest rocznie odwiedzany przez miliony turystów. Dlaczego? Bo na jego czele stoi Papież, czyli głowa Kościoła rzymskokatolickiego. Chrześcijanie traktują go niemal jak Boga. Czy Papież mówi coś, czego nikt inny by nie wiedział? Mówi przecież non stop to samo: że ważny jest pokój na świecie, że powinniśmy się wzajemnie wielbić, że nie powinniśmy grzeszyć itp. Przecież to wie przedszkolak! Najciekawszy jest fakt, że to państwo na takim "gadaniu" gromadzi ogromne fundusze...

Lądowanie na księżycu (temat dyskusyjny)
Życie na emigracji (temat dyskusyjny)
Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia (jedni wcześniej, inny później) chce się usamodzielnić. Może nie całkowicie, może tylko finansowo, ale jednak. Wiadomo, że po ukończeniu szkoły średniej trudno zdobyć pracę, która pozwalałaby "pożyć za swoje" i jeszcze oszczędzić na przyszłość. Bądźmy szczerzy - jest to nierealne.
Tysiące młodych osób, i nie tylko młodych, dochodzi do wniosku "walę tą Polskę, wyjeżdżam". I faktycznie, lecą. Do Szkocji, Norwegii, Anglii - gdzie tylko mają możliwość. Wszędzie się słyszy, że jest tam pełno pracy, życie jest zupełnie inne niż TU. Ja też te głosy słyszałem, miałem możliwość i oto jestem. 1600 km od domu... Myślicie, że te wszystkie stereoTYPY są prawdziwe? Już Wam mówię...
Przyjechałem do Anglii z początkiem sierpnia ubiegłego roku z 300 funtami w ręce (pracowałem na to 2 miesiące w Polsce). Te 300 funtów wystarczyłoby mi tu na jakieś dwa tygodnie życia. Na szczęście tydzień później znalazłem pracę na budowie. Nie narzekałem. Przynieś, podaj, pozamiataj - to były moje zadania. Angielska młodzież się w takie rzeczy nie bawi, dlatego mogę ośmielić się o stwierdzenie, że pracy na budowie jest dużo - to prawda. Aktualnie pracuję na magazynie na nocną zmianę. Prócz tego, że nic nie mam z dnia, bo budzę się około 15, może 16, nie jest źle. Jako człowiek, który przyjechał tu z nastawieniem "zarób jak najwięcej i uciekaj" nie chodzę na żadne imprezy, by nie przewalać kasy, która zarobię w ciągu tygodnia. Ciekawy tryb życia prawda? Około 20% mojej tygodniowej wypłaty idzie na czynsz (mam wyjątkowo tani pokój). Jedzenie (w zależności od potrzeb) to jakieś 30% tygodniówki. Reszta idzie na konto. Gdyby naszła mnie ochota na wycieczkę do Londynu, na ciuchy lub inne zachcianki to wiele bym nie zaoszczędził. Gdyby ktoś mi powiedział, że chce zaoszczędzić 10 000 funtów, wybuchnąłbym śmiechem, ale jest to możliwe.
Jakie są reakcje Anglików na emigrantów? Tak jak mówiłem, nie chodzę na imprezy, dlatego niewiele mogę powiedzieć. Na początku byłem bardzo mile zaskoczony. Każdy starał się mówić powoli i wyraźnie, tak byś się domyślił o co chodzi (tak, "domyślił"!). Nie każdy jednak jest tak miły. Na budowie pracowałem tylko z Anglikami i mogę powiedzieć, że jesteśmy dla nich tylko Polaczkami. Np. jeden Anglik zapytał się mnie, czym tu przyjechałem. Jak powiedziałem, że przyleciałem samolotem, to powiedział: "to wy tam macie samoloty?!". Na magazynie, gdzie pracuję, większość pracowników to Polacy, więc żądnych ciekawych odniesień do aktualnej pracy nie znajdę.
Moje życie tutaj nie wygląda ciekawie. Z domu do pracy, z pracy do łóżka, z łóżka przed komputer. Życie w pokoju i tęsknota za wszystkim i każdym nie jest dla mnie, dlatego już liczę dni do powrotu. Mimo tej ogarniającej nudy i rutyny, która mnie łapie (i nie tylko mnie) na każdym kroku, nie żałuję, że tu wylądowałem. W Polsce bym tego nie zarobił. Nie tak szybko. Dlatego: wyjazd za granicę? Czemu nie? Jak dla mnie, to tylko na krótką metę, ale są ludzie, którzy chcą zostać tu dłużej. Jeśli potrafią, to czemu nie. Kto był na emigracji i przeczyta ten artykuł, może się ze mną nie zgadzać. Ja jednak tak na to patrzę.
Zeitgeist - teorie spiskowe (temat dyskusyjny)
Skąd pochodzi nasza religia? Kto rządzi światem? Kto stoi za atakiem na WTC? Dlaczego są wojny?
Czy film mówi prawdę?

